Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Dodane przez 25 września 2017 w Domowy Kościół | Brak komentarzy

Droga Krzyżowa Olchowa 2017

Droga Krzyżowa Olchowa 2017

Wprowadzenie

Panie Jezu, stajemy z Tobą na początku Twojej drogi krzyżowej i chcemy ją przejść rozważając Twoją na niej Mękę oraz naszą małżeńską drogę. Ty, Bóg i Pan, Zbawca i Król, który błogosławiłeś, uzdrawiałeś, nakarmiłeś tysiące, przebaczałeś, wskrzeszałeś. Spotyka Cię niezrozumienie, oszczerstwa, zdrada, niesłuszny wyrok i śmierć.
A jak jest w naszym małżeństwie? Czy w pełni realizujemy swoje powołanie? Czy nadal potrafimy ulżyć, pocieszyć, zrozumieć, wybaczyć, wspierać, być odpowiedzialnymi? A może nasze podejrzenia, przypuszczenia, niezrozumienia, pretensje, wzajemne oskarżenia to gwoździe, którymi przybijamy nasze małżeństwo i krzyżujemy naszą miłość?
Kiedyś wypowiedzieliśmy wobec siebie słowa: „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską”. Czy do końca zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co one oznaczają? Padło wtedy wiele innych słów, wiele życzeń szczęścia na nową drogę życia. O drodze krzyżowej niewiele… albo wcale. Dziś już wiemy, że nie ma innej drogi do nieba oprócz drogi krzyżowej. Ty, Panie Jezu, sam ją przeszedłeś jako pierwszy. Pragniemy tam dojść razem – my małżonkowie i ufamy, że Twoja miłosierna miłość nas tam doprowadzi.

Stacja I Jezus na śmierć skazany

 Zapadł okrutny, a zarazem najbardziej niesprawiedliwy wyrok w dziejach świata. Jezus, który jest miłością został skazany na śmierć. Piłat, chociaż nie dopatrzył się w Nim winy uległ presji tłumu. Gest umycia rąk i wszystko załatwione. Dzisiaj zapadają również niesprawiedliwe wyroki. Na śmierć skazane są małżeństwa i rodziny traktowane jako przeżytek. W imię postępu i tolerancji, w imię rozwoju i cywilizacji, na śmierć skazuje się niewinne dzieci, ludzi starszych i chorych. Małżeństwa często rozstają się z błahych powodów . 

Jezu, Ty przeszedłeś do końca drogę krzyżową po to, by uczyć nas prawdziwej miłości, która jest podstawą cywilizacji życia. Prosimy Cię Panie o umocnienie małżeństw i rodzin żyjących wiarą oraz o siłę i nadzieję dla rodzin będących w kryzysie.

 

Stacja II Jezus bierze krzyż na ramiona

Jezus bierze na swoje ramiona ciężki krzyż w imię miłości i odpowiedzialności za los każdego z nas. Wypowiadając słowa przysięgi małżeńskiej wziąłeś odpowiedzialność za drugiego człowieka, za męża, za żonę, za dzieci, twoją rodzinę. To był twój wybór, któremu Bóg pobłogosławił i który przypieczętował w sakramencie małżeństwa. W tym dniu byłeś szczęśliwy, miałeś plany, wizje waszej wspólnej przyszłości.

Czy może dziś, przytłoczony wieloma obowiązkami nie masz pretensji, że Bóg obarczył cię zbyt dużą odpowiedzialnością? Że jest trudniej niż przypuszczałeś? Codzienny krzyż cię nie ominie! Raz będzie to choroba dziecka, zmęczenie, problemy w pracy. Drugim razem, niezrozumienie i niepotrzebna awantura o nic. Innym razem, brak pieniędzy na ratę kredytu lub awaria samochodu w najmniej odpowiednim momencie. A kolejnym razem, to wszystko na raz! I może się wówczas wydawać: JA TEGO NIE UDŹWIGNĘ! TO ZA DUŻO! TO MNIE PRZERASTA! I właśnie w takich momentach umiej przywołać wspomnienie tej stacji. Zwracaj się do Pana Jezusa, który bierze z miłością na swoje barki krzyż. Twój krzyż… Właśnie ten krzyż, który dzisiaj cię spotyka. Czasem może być ciężko, ale kochać to znaczy poświęcić swoje życie dla drugiego człowieka.

 

Stacja III Jezus upada po raz pierwszy

Mój mąż mnie zdradził

…  bo wyjechał w delegację

…  bo pojechał z kolegami na ryby

… bo znowu do północy siedział w garażu

… bo pieniądze są dla niego ważniejsze niż ja

Czuję się zdradzony, -a przez najbliższą mi osobę, od której tyle oczekiwałem, -am. To upadek – czyj? Mojego męża, mój?

Moje wygórowane oczekiwania, moje oczekiwania… bez słów prośby, bez gestów miłości, bez dialogu. Skupiam się na sobie, na własnych zranieniach, moje plany uważam za nasze. Ja wiem lepiej,  zrobię dokładniej, ale on powinien…

Krzyż… Krzyż ciąży, przygniata… To mój krzyż. Biorę go w ramiona i z Twoją pomocą, Jezu, podnoszę się. Patrzę: mój mąż też wstaje.

Idziemy dalej razem.

 

Stacja IV Spotkanie z Matką

Jezu Chryste, tuż po Twoim upadku pod krzyżem, wtedy gdy najbardziej potrzebowałeś umocnienia i pociechy natychmiast pojawia się Maryja – Twoja i nasza Matka. Oto geniusz świętej kobiety, która rozumie, kocha i wspiera tych, których Bóg jej powierzył.

Iluż dramatów można by uniknąć, gdyby mężowie doceniali mądrość i szlachetność swoich żon. Ilu łez i cierpienia można by zaoszczędzić, gdyby dzieci w każdej godzinie próby czy w każdej chwili słabości biegli do matki, gdyby prosili ją o radę i modlitwę gdyby korzystali z jej uwag i jej przykładu życia. Macierzyństwo to najbardziej niezwykłe wyróżnienie dla kobiety, to niezawodny znak Bożego błogosławieństwa. Kobieta – matka daje poczętemu dziecku część swojego ciała i swej krwi, a po porodzie ofiaruje stopniowo resztę ciała i krwi, aby mogło się ono czuć kochane i wzrastać do świętości, do której powołuje Bóg każdego człowieka.

Jezu przyjmujący pomoc i wsparcie od Twojej ziemskiej Matki, przypominaj dziewczętom i kobietom o tym, że miłość macierzyńska to niezawodny sposób realizacji ich kobiecego geniuszu oraz gwarancja radości, która zdumiewa i zaskakuje.

 

Stacja V Pomoc Cyrenejczyka

Szymon Cyrenejczyk przymuszony zostaje do niesienia krzyża Pana Jezusa. Jeśli pragniesz unieść własny krzyż, spójrz na krzyże innych, na krzyże twoich bliskich i przyjaciół i pomóż im je dźwigać. Im bardziej będziesz służyć sercem i dłońmi, tym lżejszy wyda ci się twój krzyż. A gdy ofiarujesz go za innych, za twoich bliskich, wtedy będzie on niósł ciebie do tronu Ojca w niebie. Bądź Cyrenejczykiem świadomym wielkości swojego czynu. Jezus da ci pomoc, gdy będziesz słaby. I przyśle ci ludzi, by byli twoimi pomocnikami w niesieniu trudu codzienności. Doświadczysz opieki Jezusa i Jego realnej pomocy  przez ich obecność przy tobie. Zauważ to. I ucz się przyjmować pomoc od twoich bliskich, bo w tym jest pomoc Jezusa dla ciebie.

 

Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi

Gest Weroniki to taki drobiazg na drodze krzyżowej Jezusa. Ale nasze życie składa się właśnie z miliona drobnych i z pozoru nic nie znaczących gestów, słów i zachowań. W małżeństwie też ważne są te drobne gesty. Nie wystarczy, że małżonkowie mówią sobie o swojej miłości tylko z okazji rocznic albo jubileuszy. Żona powinna przypominać mężowi, że jest dla niej ważny. Mąż powinien potwierdzać żonie, że ciągle jest dla niego najpiękniejsza. Tak bardzo potrzebne jest, żeby codziennie rozmawiać ze swoimi dziećmi. Tak ważne jest, żeby się do siebie uśmiechać. Te drobiazgi są wytchnieniem  pośród trudów codziennego życia.

 

Stacja VII Jezus upada po raz drugi

Panie Jezu, jak możesz ciągle jeszcze kochać mnie grzesznego, kiedy obrażam Cię codziennie niezliczoną ilość razy?

Małżeńskie awantury, egoizm, nieuczciwość, zazdrość, zdrada, b rak szacunku i zrozumienia czynią krzyż tak ciężkim, że powodują Twój powtórny upadek. Rozpada się jedność małżeńska za sprawą grzechu męża, żony. Cierpią dzieci. Cierpi cała rodzina. Ty, Panie, czekasz jeszcze na mą poprawę. Podnosisz się i dalej dźwigasz ciężar naszych win. Oświeć, Panie, małżeństwa swoją światłością, aby poznały swoje złe skłonności, miały siłę je zwalczać. Bez Twej łaski nie potrafimy się ich wyzbyć. Panie, pomóż małżeństwom powstawać po każdym upadku i z ufnością iść za Tobą.

 

Stacja VIII Jezus spotyka płaczące niewiasty

Z Ewangelii wg św. Łukasza: „A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”

My też czasem płaczemy. I różne są przyczyny naszych łez. Płaczemy, gdy ktoś nam wyrządzi krzywdę, gdy nie spełniają się nasze oczekiwania, gdy na kimś się zawiedziemy. Płaczemy, gdy się z kimś żegnamy, gdy ktoś odchodzi na zawsze z tego świata. Płaczemy, gdy spotyka nas cierpienie, gdy cierpienie spotyka kogoś, kogo kochamy.

A czy umiemy zapłakać nad sobą, nad własnym grzechem? Czy umiemy zapłakać nad grzechem naszych bliskich? Czy umiemy zapłakać wtedy, gdy oddalamy się od naszego Zbawiciela?

Panie Jezu, powołałeś nas do życia w rodzinie. Dziękujemy Ci za to powołanie i przepraszamy, że przez nas, nasze słowa,  nasze roztargnienia,  zaniedbania i nasze czyny płakali ci, których nam dałeś. Przepraszamy za każdy grzech popełniony w naszej rodzinie. Za brak miłości i szacunku. Przepraszamy Cię za grzechy popełnione w innych rodzinach, za grzechy przemocy, nienawiści, obojętności, zemsty, zdrady małżeńskiej. Wybacz nam, Panie Jezu. Tak jak my teraz wybaczamy tym, którzy kiedykolwiek stali się przyczyną naszych łez.

Stacja IX Jezus upada po raz trzeci

Jezu Chryste, Twój trzeci upadek to potwierdzenie ceny, jaką płacisz za miłość do nas. To potwierdzenie tego, że dźwigając krzyż, nie korzystasz z Twojej Boskiej mocy, bo chcesz całkowicie utożsamić się z nami oraz osobiście doświadczyć naszego trudu życia w codzienności. Bóg, który upada, i to nie pierwszy, lecz trzeci raz. Jak to możliwe? A jakim „bogiem” dla siebie i wobec innych jestem ja? Czy nie uważam się za Boga? Nie jestem Nim, więc tym bardziej upadnę. Masz godność Jego dziecka. Nie po to się umęczył, byś w kółko rozważał przeszłość. Odpuścił ci ją. Nie ogląda się wstecz, więc i ty się nie oglądaj. Doszedłeś na tej drodze już tak daleko…

Gdy ktoś z nas upada po raz trzeci, czwarty, setny i kolejny, to znak, ze popadł już w jakieś bolesne zniewolenie, nałóg, słabość, z której nie wyzwoli się już własną mocą czy siłą dobrej woli. W takiej sytuacji są zwłaszcza te rodziny, które niosą krzyż alkoholizmu, erotomanii, hazardu, przemocy.

Ty, Jezu, popadłeś w uzależnienie miłości do nas, Dodawaj odwagi ludziom uzależnionym, by powiedzieli sobie prawdę o własnym uzależnieniu i niemocy.

Dodawaj też odwagi współcierpiącym rodzinom, by pamiętały, że nie ma sytuacji nieodwracalnych i że mocą Twojego światła i miłości możemy pokonać wszystko, co odbiera nam życie.

Ty, który tak często mi wybaczasz, podaruj mi łzy prawdziwego, głębokiego żalu. Przebacz sprzeniewierzenie się wcześniejszym zobowiązaniom, cudzołóstwa wszelkiego typu, a nade wszystko te, które prowadzą ku zaniedbywaniu rodziny na rzecz pracy zawodowej. Spraw, abym mógł wyznać jak Piotr, który trzy razy zdradził: „Ty jesteś Synem Boga Żywego – Panie, o spojrzeniu wypełnionym słodyczą!”

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony

Świątynia miłości i czystości  – wystawiona na pośmiewisko. Jezus przyjmuje to cierpienie, aby wynagrodzić Bogu wszechmogącemu za pożądliwość ciała – nasze grzeszne myśli i czyny. Za pożądliwość oczu – naszą fascynację dobrami materialnymi. Za pychę tego świata – naszą wyniosłość i chęć dominacji.

Jezu – krótko trwa ziemia, a  potem ujrzymy Twoje oblicze.  Staniemy przed Tobą nadzy, bez tytułów, osiągnięć, zgromadzonych dóbr, odarci ze wszystkiego, co nie jest miłością. Nasze ciała są świątynią Ducha Świętego. Jezu, spraw, abyśmy uwierzyli w Twoją żywą obecność w nas i w drugim człowieku.

 

Stacja XI Jezus przybity do krzyża

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile razy codziennie przybijamy do krzyża Jezusa – obecnego w drugim człowieku. Każde kłamstwo, obmowa, złośliwość jest przybiciem Chrystusa do krzyża. Nie mamy czasu dla współmałżonka, dziecka,  nie interesujemy się życiem swojej rodziny, odnosimy się do siebie bez należytego szacunku. Nie okazujemy sobie wzajemnej  życzliwości, nie potrafimy sobie wybaczać, uchylamy się od prac domowych, niszczymy nasze zdrowie przez nałogi, dajemy zły przykład naszym dzieciom, szukamy swoich własnych korzyści. Jakże często wbijamy gwoździe w  serce drugiego człowieka, którego przecież kochamy.

 

Stacja XII: Jezus na Krzyżu umiera

Zasłona w świątyni rozdarła się przez środek i ziemia zadrżała, gdy Pan Jezus zawołał donośnym głosem:

— Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23,46). I skonał.

Cierpiał za nas, ile mógł, a będąc Bogiem mógł wiele! Ale kochał bardziej niż cierpiał…

Kochał … więc był posłuszny, czym złamał przekleństwo pochodzące z nieposłuszeństwa Adama.

Ta śmierć – to źródło nowego życia dla nas.

 Ukochaj ofiarę, ona jest źródłem życia wewnętrznego. Co Ty możesz ofiarować dla dobra swojej rodziny?

 

Stacja XIII Ciało Jezusa w rękach bolejącej Matki

Co za przejmująca scena: Matka Jezusa tuli do siebie umęczone, martwe już ciało swego Syna. Mimo, że bardzo cierpi, nie złorzeczy Bogu, nie wpada w rozpacz, pokornie przyjmuje Jego wolę. Zbolała, ale i pełna mocy Ducha nie wątpi w sens wydarzeń, w których przyszło jej uczestniczyć. To jest tajemnica: w Bożym świetle przeżywać swoje i swego Syna  cierpienie.

Matko, trzymająca w ramionach święte ciało Zbawiciela zdjęte z krzyża, naucz nas wierzyć Bogu w najtrudniejszych momentach naszego  życia, umocnij nasze zaufanie Najwyższemu.

Pomóż spojrzeć na nasze codziennie umieranie w Bożej perspektywie – perspektywie Zmartwychwstania.

 

Stacja XIV Jezus złożony w grobie

Jaki to ma sens? Poznajesz kogoś, zakochujesz się. Potem ślub, dzieci. Radość, ale i smutki, rodzinna sielanka, obowiązki. Cierpienie, a potem grób… Jaki to ma sens? Nie miałoby  żadnego, gdyby nie Jezus…

To Jezus pokonał śmierć, pokonał grzech. To Jezus zbawił świat. To dzięki Jezusowi śmierć nie ma nad nami władzy. Ta droga krzyżowa za chwilę się skończy. Ale nie droga Jezusa. On chce iść z tobą do trudnych spraw twojego życia, do nierozwiązanych konfliktów, do sytuacji bez wyjścia. Pomoże ci walczyć z tymi grzechami, z którymi ty już nie masz siły się zmagać. Podniesie cię z każdego upadku. Wyzwoli cię z lęku i kłamstwa. Jezus stoi na progu twojego domu, jest tak blisko…

Wystarczy otworzyć drzwi…


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz